czwartek, 8 marca 2018

Gdy kobiety są z Marsa, a mężczyźni z Radomia






Zapraszam na pierwszy Kosmiczny Zlot Kobiet, Które Nie Fochują i Które Nienawidzą Focha!



Ziemski Księżyc w ostatniej kwadrze, zwrócony "paszczą" w stronę Wenus wygląda jak ogromny Pacman. 

Obserwuję kosmos przez obszerne okno statku kosmicznego. Po chwili zjawiają się one - kilka kobiet z różnych części galaktyki. 

Siadają obok, częstują się ciasteczkami (bardzo trudno jest zjeść ciasteczko, gdy nie ma grawitacji), sięgają po kawę. Jedna z uczestniczek usunęła odruchowo zatyczkę termiczną w kubku i pobrudziła sobie bluzkę, bo płyn zaczął unosić się w przestrzeni. Przeklęła cicho. 

- Kochane zaczynajmy, o osiemnastej mam pilates, nie chciałabym się spóźnić...

- Witajcie, moje drogie. Dzisiaj, w Dzień Kobiet pomyślałam, że warto by było poruszyć temat niezwykle ważny, który przyszywa do nas okropną, stereotypową łatkę.

- Dajesz, mała.

- A mianowicie, że wszystkie kobiety strzelają fochy. Bo chyba wszystkie tutaj przyznamy, że focha nie stosujemy i nie znosimy, gdy ktoś inny fochuje.

W tym momencie rozległ się ogólny szmer sugerujący aprobatę.

- Mam bardzo złe zdanie na temat focha. W zasadzie, to nim gardzę. Bolą mnie zęby, gdy o nim myślę.

- No raczej, kochana, ja mam tak samo.

- Jak myślicie, skąd on się bierze?

- To pewnie kwestia wychowania. Jeśli rodzice pozwalali dziecku wchodzić na głowę w dzieciństwie, utwierdzając je w przekonaniu, że wszystko mu się należy, to potem nie dziwota, że dorosła kobieta popada w syndrom "księżniczki".

- Ja z kolei myślę, że to może się brać od rodziców, którzy sami obrażali się na dzieci. Kumacie, obrazić się na dziecko? Które jest nierozwinięte emocjonalnie? Taka mama albo tata, którzy się przestają nagle odzywać - dramat. Przecież dziecko wtedy nie kuma co się dzieje! Może poczuć się niekochane.

- Gdybym miała dać swojemu dziecku tylko jedną radę, byłoby to: nie fochuj, bo jak będziesz fochować, to cię wydziedziczę!

- Byłabyś cudowną matką.

- Nie przeczę.

- Wracając jednak do tego, co tu przed chwilą powiedziała koleżanka, tak szczerze, kochane, to ja mimo tego, że mam swoje lata, dalej nie kumam co się dzieje, gdy ktoś fochuje.

Niektóre ciasteczka zaczęły lewitować nad stołem. Jedna z pań zaczęła kroić makowiec.

- A kto fochuje z twojego otoczenia?

- Sporo kobiet fochowało, tylko zazwyczaj już nie są w moim otoczeniu. Ale mężczyźni też się zdarzali.

Tym razem panie patrzą po sobie z niedowierzaniem. Którejś się wyrwało ciche "pierdolisz!".

- Na której planecie takie cuda?

- No jak to na której, na Ziemi.

- Nie no klasyka - Odzywa się jedna ze zgromadzonych. - Bardzo mnie denerwuje, gdy mówi się, że foch, to domena kobiet.

- Ale jak to się niby objawia?

- Wiecie, nie będę się wam tutaj zwierzać z detalami, ale spotkałam się już z nieodzywaniem się przez jakieś pięć dni, nie odpowiadaniem na moje pytania, zmianami nastroju w przeciągu trzydziestu sekund... Szkoda gadać.

- Rany boskie, toż to przemoc psychiczna. Wzywam emocjową policję! Łełołełołeło! - Któraś z uczestniczek zaczęła udawać policyjną syrenę.

- Jezus Maria, cicho, bo mi głowa pęknie.

- Jak się wtedy czułaś? No wiesz, jak ktoś fochował.

- Najpierw czułam nieuzasadnione poczucie winy. Pojawiała się gonitwa myśli: co zrobiłam nie tak? Za kilkoma pierwszymi razami schemat był zawsze ten sam. Ale po którymś razie nie czułam już nic, oprócz obojętności. 

- Jeszcze wrócimy do tego, co mówisz, ale najpierw chciałam poruszyć wątek - jak myślicie, skąd to się bierze. Dlaczego ludzie, niezależnie od płci strzelają fochy?

- Myślę, że to wynika z błędnego przekonania, iż obrażanie się jest skutecznym sposobem na sygnalizowanie swoich potrzeb.

- O, to, to, kochana, właśnie tak.

- Skąd ja mam się, do cholery, domyślić czego oczekuje dana osoba, skoro mi tego w klarowny sposób nie przedstawi?

- Dodajmy, że klarownym sposobem nie jest obrażona mina i skrzyżowane ramiona na piersi.

- No raczej. Trzeba ROZMAWIAĆ. Ja wiem, że na Andromedzie umieją w telepatię, ale w tym układzie słonecznym jeszcze się z tym nie spotkałam.

- Może jak wyjdzie nowy ajfon, to będzie miał taką funkcje.

- Zejdź na ziemię, kochana, przez najbliższe dwieście lat bym na to nie liczyła.

- A zeszłabym na Ziemie, tam samce mają fajne tyłeczki.

- Kochana, ja cię bardzo proszę, skupmy się na naszym Zlocie. Słuchaj, bo koleżanka zaczęła mówić coś sensownego.

- Tak sobie myślę, że ci, którzy fochują, może dlatego przyjmują taką postawę, bo druga strona bagatelizuje ich uczucia. Ale skąd ta druga strona ma wiedzieć o uczuciach osoby pierwszej, jeśli ta ich nie przedstawi?

- Brawo. Gromkie brawa, kochane.

Panie biją brawa.

Niewielki obłoczek kawy, który uprzednio ubrudził jedną z bluzek, powędrował dalej, sprawiając,że panie zaczęły go omijać.W końcu jedna z nich wzięła ściereczkę i złapała go w powietrzu.

- Wiecie, ja niby mam dobrze rozwiniętą intuicję i jestem osobą empatyczną, ale pewnych rzeczy nie idzie się domyślić.

-  Ja z kolei jestem introwertyczką. Najlepiej czuję się sama lub w niewielkim towarzystwie. W głowie mam całą masę rzeczy, o których nie mówię wszem i wobec. Ale gdy pojawia się konflikt - to coś zupełnie innego. Dążę do jego rozwiązania jak najszybciej. Przecież to męka tłuc w sobie te wszystkie negatywne emocje.

- W punkt.

- Ewentualnie, jeśli jestem naprawdę mocno wkurzona, to wolę to powiedzieć, dodając, że nie chcę teraz chwilę rozmawiać, bo muszę ochłonąć. 

- Nie inaczej.

- Dlaczego inni wolą w sobie tłuc te negatywne emocje?

- Może dlatego, że nikt ich nie nauczył jak je wyrażać? Może mają problemy z komunikacją?

- Co więc w takiej sytuacji zrobić?

- Zachęcać do rozmów przy bardziej neutralnej okazji? Albo, czy ja wiem, ignorować fochujących delikwentów?

- Kochana, ale człowieka nie zmienisz. Jak on był w takiej formie kształtowany przez lata, to przecież nie da się tego ot tak naprawić. Tu trzeba terapeuty. 

- Czasami pewnie to jedyne wyjście ratujące relacje.

- A inne? 

- Rozpad więzi rodzicielskich, przyjaźni, związków. Czasami tylko tak. Chociaż są i tacy, którzy potrafią w takiej toksycznej atmosferze wytrzymać całe lata, a nawet całe życie.

- Straszne. Podasz mi ten kawałek makowca?

- Wiecie, mnie to się nawet nie chce obrażać. Po prostu nie mam siły na ten cyrk. Wolę powiedzieć: Mariolka, proszę nie zabieraj mi za każdym razem długopisu z biurka, bo mnie tym wkurwiasz. A teraz chodź, pójdziemy poplotkować przy herbacie.

- Jasna sprawa.

- Wiesz, nie lubię, gdy zostawiasz na blacie w kuchni łyżeczkę od herbaty - takie proste komunikaty.

- O, stara, to akurat moja domena z tą łyżeczką, hehe...

- To bym latała za tobą z nożem. Żartuję, nie skreślam ludzi dlatego, że mają wady. Każdy z nas ma rysy na swoich zachowaniach i niedorzecznym jest na to się dąsać. Mogę na różne sprawy zwrócić uwagę jej/jemu i tyle. Ona/ona może zwrócić uwagę mi. Każde z przeciwieństw mogłoby być podstawą do generacji konfliktów. Ja wolę się skupiać na tych sprawach, które nas łączą.

- Mądra z ciebie babka.

- Już mi tak nie słodź, bo po tych ciasteczkach to i tak mi cukier skoczył.

- No i wiecie, jeśli ktoś o coś jasno nie poprosi, czegoś nie zasygnalizuje, to skąd mogę wiedzieć, że temu komuś czegoś brakuje? Nic nie dam, jeśli ktoś nie powie czego oczekuje. Z krzywej miny nie da się nic wyczytać.

- Ano racja.

- W ogóle myślę, moje drogie, że jednym z najbardziej przełomowych odkryć w moim dotychczasowym życiu było nie to, że Święty Mikołaj nie istnieje, tylko że ludzie nie lubią rozmawiać.

- Jakbyś mi to z usta wyjęła.

- Dobijają mnie ludzie, którzy proszą o szczerość, ale jej nie przyjmują. Którzy mówią, że można robić wszystko na co ma się ochotę, ale gdy ktoś inny postępuje w myśl tej zasady - to zupełnie inna bajka. Którzy mówią, że wszystko jest w porządku, a w środku się w nich gotuje.

- Właśnie, szczerość. Doceniam, gdy ktoś powie, że coś mu nie pasuje. Tak jak wcześniej któraś z was powiedziała o tej łyżeczce czy długopisie.

- Miłe panie, to chyba już tak podsumowując - wszystkie pewnie zgodzimy się z tym, że fochy to reakcje niedojrzałe.

Wszystkie kiwają głowami. 

- Szybka odpowiedź: jakie jest najlepsze lekarstwo na focha?

- Prostolijiność. Klarowność. Empatia. Tolerancja. Otwarcie na drugiego człowieka. Umiejętność słuchania. Umiejętność rozmawiania. 

- Oraz?

- IGNOROWANIE GO - Odpowiadają wszystkie chórem.

- Człowieka?

- Nie, focha, kretynko.

- I wyjście na piwo z kimś kogo lubisz.



* * *


Siedzę przy laptopie. Herbata już wystygła - klasyka. Palce poruszają się rytmicznie na klawiaturze - prowadzę właśnie walkę. Prowadzę dialog.



- Anka, gadasz sama ze sobą.

- O co ci chodzi?!

- O nic.



*Przy produkcji tego tekstu nie ucierpiał, ani nie obraził się żaden mieszkaniec Radomia. 





Więcej:   


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz