PRZYWITAJ SIĘ:

piątek, 17 marca 2017

Mam kota na punkcie słów - najlepsi z najlepszych, Share Week 2017

Share Week to coroczna akcja, organizowana przez Andrzeja Tucholskiego (klik). jednego z najbardziej znanych influencerów blogosfery, polegająca na polecaniu twórców przez twórców. To. Jest. Za. Trudne. Jak wybrać trzy najlepsze blogi, skoro uwielbiam ich znacznie więcej?!


Zasady są proste - w finalnym formularzu można podać tylko trzy, subiektywnie najlepsze blogi (lub kanały na YouTube, albo podcasty).
To też sprawia, że zasady są niezwykle trudne :) 

Więcej o akcji i jej zasadach przeczytasz TUTAJ (klik).

Jeśli mnie lubisz, będę mieć do Ciebie pewną prośbę, ale to później ;)



* * *


Nie obędzie się bez pewnego disclaimera. Od kilku dni wszyscy blogerzy, których znam, lubię, szanuję i czytuję regularnie, towarzyszą mi w trudach dnia codziennego. Jak jem, śpię, a nawet biorę prysznic :) Pierwszy raz zdecydowałam się na udział w Share Weeku i podchodzę do sprawy bardzo poważnie :) Bo...

Jest mi smutno i źle. Bo blogów, które chciałabym w jakikolwiek sposób wyróżnić, jest znacznie więcej niż trzy.


Mój prywatny "share week" trwa cały rok, O TUTAJ (klik).

Ta strona podlinkowana jest w zakładce "o mnie". Regularnie do tej listy kogoś dodaje i od czasu do czasu ktoś mi dziękuje za podlinkowanie, więc chyba ktoś tam zagląda ;) Na tej liście znajdują się moi znajomi z rzeczywistości, znani blogerzy i ci mniej znani. I jakbym mogła, to bym Was z tej listy wszystkich zgłosiła - może oprócz tych największych, bo oni sobie i tak sobie radzą z promowaniem na ogromną skalę ;) No i jeszcze paru, których mam pododawanych w zakładkach, tak po "staroświecku". Za to jacy jesteście, każdy w swoim rodzaju, każdego za coś. Mam ochotę Was uściskać, tak mocno, mocno!

Zasady, to zasady, więc starałam się przyjąć jakiekolwiek kryteria, które ułatwią mi wybór. Po pierwsze - jestem ćpunem słów ;) Jeśli ktoś wyraża się poprawną polszczyzną, przemycając do swoich wypowiedzi różne walory artystyczne - wciągam to. Po drugie jeśli tematyka jest na tyle oryginalna, że zapada mi w pamięć, to też to wciągam. I jeśli mogę się z nią w pełni identyfikować. Jeśli porusza, przyciąga i daje do myślenia. Jeśli daje impuls do zastanowień i zmian. Kolejna sprawa, to szata graficzna - jeśli wszystko ładnie się prezentuje i widzę, że twórca przykłada uwagę do detali, to daje za to dodatkowe punkty. No i co, przyjęłam kryteria i dalej było cholernie trudno!



*BLA BLA BLA, PRZEWIJAM BO CHCĘ ZOBACZYĆ NA KOGO ZAGŁOSOWAŁA*



Nie przedłużając...

Wybrałam trzy autorki i po chwili uświadomiłam sobie, że każda z nich odzwierciedla jakąś część mojej osobowości.

Ladies and gentleman!


Do Share Week 2017 zgłosiłam:





wczerni.pl - kto by pomyślał, że tak bardzo wciągnę się w... Ocieplanie wizerunku ubrań. Agnieszka potrafi oswoić dress code i opowiedzieć o nim tak, że nie brzmi jak garsonkowy koszmar armii Grażynek.

Z precyzją i cierpliwością najlepszego belfra, tłumaczy różne niuanse wizerunku. Nie jest szafiarką - piszę o tym, bo sama kiedyś, w ramach skrótu myślowego, napisałam o niej w ten sposób i później było mi głupio :) Mimo krótkiego stażu w internecie, blog wczerni.pl został wyróżniony w rankingu najbardziej wpływowych blogerów 2016 roku Tomka Tomczyka. Czy muszę coś jeszcze dodawać? Czytając jej bloga, można poczuć się księżniczką, która właśnie wybiera sukienkę na wielki bal. Albo, (o czym warto wspomnieć, bo o męskich strojach wpisów nie zabrakło) księciem, który na tą księżniczkę czeka w przedpokoju (bo jak wiecie, księżniczki zbierają się dłużej ;)).







hakierka.pl - oprócz tlenu, jedzenia i snu, potrzebuje dużej ilości sarkazmu i ironii, żeby przeżyć. Amanda mi te ostatnie regularnie zapewnia. Do tego propaguje dobrą "dziewczyńskość". Dobry, mądry feminizm (nie damski szowinizm!). Znajdziecie tam też dużo wpisów o programowaniu. O ile poprzednia autorka sprawia, że mam ochotę ubrać najseksowniejsze szpilki, tak Hakierka podpowiada, że może by jednak ubrać trampki, nawet jeśli by się zdawało, że to mi już nie przystoi. Ona mówi o tym, że nie istnieje coś takiego jak nie przystoi.

Natrafiłam na nią podczas reaserchu do mojego reportażu o kobietach w game devie i szeroko rozumianym IT (to taki poboczny projekt, który powolutku realizuje gdy mam czas). Jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam, że udziela się także w Geek Girls Carrot - międzynarodowej organizacji skupiającej kobiety działające w nowych technologiach, której spotkań nigdy nie opuszczam!






lenawadera.pl - pamiętam, że jakoś w zeszłym roku, późnym latem, łamane przez, wczesną jesienią trafiłam na jeden z jej wpisów, po raz pierwszy. Piłam radlera (nienawidzę radlerów), jadłam marchewkę i słuchałam Cheta Fakera. I się rozryczałam. Jak dziecko. Bo miałam wrażenie, że wraz z lekturą, ktoś niechcący otworzył drzwi, w których kotłowały się różne dziwne emocje. Tęsknota, melancholia, nienawiść do radlerów, chęć biegania po lesie. Krakowskie ulice nabrały filtra prosto z Instagrama, słońce mrugało zza poruszanych przez wiatr koron drzew.

Serduszka, to trzeba umieć poruszać. Ona umie.




Miałam na tym poprzestać.

ALE

Wyżej wspomniane serduszko mi pęknie, jeśli nie wspomnę o:


Kobieta ma kryzys - są ludzie, którzy mają po prostu talent i nie ważne czy będą pisać o relacjach międzyludzkich czy o ręcznikach, wyjdzie tak, że będziesz zachwycony. Taki własnie jest blog Amelii (piszącej pod zmyślonym imieniem).
Zobaczcie jak pięknie w prawym panelu opisała znane portale, zapewniające linkowanie blogów. Ja oplułam monitor ze śmiechu, jak to pierwszy raz zobaczyłam.

Kac Killer - za najlepsze hip-hopy, jakich mi od dawna brakowało. Za humor, za pomysł na siebie i recenzje, które sprawiają, że chce się wyłączyć tego jego bloga... By przeczytać poleconą przez niego książkę ;)

Emplace - za wrażliwość i słowo "neurony", które już nigdy nie będzie takie samo.

Wilma po 30-tce - za serdeczność, nasze rozmowy, dzielenie się niezwykłymi historiami i rękodzielniczy fach w rękach. 

Króliczek Doświadczalny - za mądrość, inspirację, kopalnie wiedzy o psychologii, godziny lektury.

Blogierka - za energię! Za wciągające mikro-vlogi, za zabawne dialogi. Za to, że za każdym razem jak na nią patrzę, to mam ochotę się wydziarać :D

Blimsien - za girl power, wsparcie, wspaniałe akcje i najlepszy Girl Gang, jaki mogłam sobie wymarzyć. Jej działalność mnie totalnie inspiruje i daje kopa!

Pięty szoruj! - za staż w blogosferze, odnalezioną znajomość po latach :D i artystyczne podejście do życia.

PigOut - za przeproszeniem, kurwa, uwielbiam go :D Ten sarkazm, to się powinno opatentować, sprzedawać, nie wiem, cholera, odwiedźcie go, zobaczcie!


Jeszcze kilka z tych moich "staroświeckich zakładek", najnowsze odkrycia:


Bierzcie i czytajcie z tego wszyscy!


* * *


No i czas na tą małą prośbę... *odgarnia włosy, spuszcza wzrok, miętosi spódnicę, nieśmiało duka*. Jeśli mój blog Ci się spodobał, jeśli czasem coś przeczytasz (ale bez przesady), jeśli w piątkowy wieczór zdarza Ci się tu zajrzeć (a przecież mógłbyś melanżować i dobrze się bawić), jeśli polecił/poleciłabyś mnie komuś więcej niż tylko Twojemu psu... To ten... 

1. Napisz na blogu o swoich ulubionych blogach. W notce poleceń może być tyle, ile chcesz. Być może gdzieś się tam wcisnę... 

2. Wejdź na stronę Andrzeja (klik) i w komentarzu zostaw link do swojej notki o blogach. 

3. Wypełnij ankietę, która znajduje się pod tym samym linkiem. W ankiecie mogą być wspomniane tylko trzy blogi. (Pssst, mój blog musi mieć wpisane "www", żeby się włączyć.)

Akcja trwa do 26 marca.

Ponieważ wiem, że najwięcej uwagi zgarnie kot ze zdjęcia na początku, który jak widać, pozowanie ma wiadomo gdzie, napomknę, że należy on do mojej siostry i nie ma imienia. 

(fani Gry o Tron wiedzo)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz