PRZYWITAJ SIĘ:

sobota, 14 marca 2015

Kobieta kontra reszta świata


Dziś na pierwszy rzut temat, który jest gorący jak bułka rano z Lewiatana i który budzi we mnie więcej emocji niż wyprzedaż w Zarze. Zadałam sobie trud przeczytania oryginału Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet. Tak bardzo nie rozumiem jak można dopatrywać się w niej czegoś złego, że aż mam ochotę wyjąć moje wyimaginowane męskie przyrodzenie i pomachać nim przed twarzą polskiemu Episkopatowi i panom po prawej stronie sali. Czy oni to w ogóle czytali?!


Niektórzy w wyżej wymienionej Konwencji, która w istocie ma przeciwdziałać przemocy, upatrują się zachwiania podziału ról kobiety i mężczyzny. Po pierwsze chciałabym, żeby mi wskazali w którym dokładnie momencie, w którym zdaniu. Po drugie, co jest złego w tym, że od podział ról kobiety i mężczyzny zmienia się z biegiem czasu? Nawet w bajkach Disneya niejednokrotnie łamano stereotypowe myślenie odnośnie płci. Disney nigdy się nie mylił. Disney 1 : Episkopat 0.

Ostatnio jeden ze znajomych – nomen omen z pozoru całkiem sympatyczny, z którym nie miałam kontaktu od kilku lat, zapytał mnie o zdanie w sprawie mojej koleżanki, z którą chciał się umówić. Zaleciało mi trochę późną podstawówką tudzież wczesnym rokoko, ale napisałam, że koleżanka jest spoko. Nie znając absolutnie mojej osobistej sytuacji, czy kogoś mam czy nie mam, rzucił na koniec tekstem: „może też ci się z kimś uda związać jak przestaniesz mieć takie feministyczne poglądy <wink>”.

Gdy pod jakimś linkiem, w którym zawarta była informacja o grupach antyislamskich, które mają chodzić po klubach i chronić polskie kobiety przed podrywem arabów, wyraziłam opinię, że każdy przecież (nawet kobieta!!1) odpowiada tylko i wyłącznie za siebie w takiej sytuacji, przeczytałam „hapaj śniade dzidy”.

Gdy na Facebooku otwieram od czasu do czasu folder wiadomości "inne" (tam trafiają wiadomości od osób nieznajomych - przyp. red.), faceci nie mają najmniejszego problemu z tym, żeby odważnie nawiązywać do cech fizycznych, w charakterystyczny patriarchalny sposób upominając się o to, co się im "należy".
Jem mięso, nie segreguję śmieci, robię burdel w domu, rucham się tylko wtedy jak ja mam ochotę ja – nie moja partnerka, śmiecę, pluję na ulicę, nie mówię dzień dobry, bekam na głos, nie ustępuje miejsca kobietom (nie tylko starszym), nie przepuszczam w drzwiach – pod taką konwencją mogłoby się podpisać sporo mężczyzn, których znam osobiście i jeszcze więcej takich, których nie znam. Gdy mężczyzna nie stara się być okrzesanym, kulturalnym, schludnym, pracowitym, odpowiedzialnym i empatycznym stworzeniem, to nie ma w tym nic dziwnego - taki wizerunek jest czymś absolutnie akceptowalnym społecznie. Gorzej wygląda sytuacja, gdy kobieta wyłamuje się ze schematu matki-Polki. Trzymaj nogi razem! Nie siorb! Umaluj się! Czemu nie ma jeszcze obiadu?! 

Kochane samce alfa, byki rozpłodowe, koguty z małymi fiutami, donżuani z koziej wólki, ostoje tego katolickiego Państwa;

Jeśli chcę iść do wojska, to niech mi żaden śmierdzący cep, co nigdy w rękach karabinu nie miał i piersi prawdopodobnie też, nie mówi, że tego nie mogę zrobić. Jeśli nie chcę sprzątać za mężczyznę, to ani „tradycja” ani nic innego mnie do tego nie zmusi. Jeśli chce uprawiać seks z kobietami czy z kobietami i mężczyznami naraz, to też nikomu do tego. Jeśli zakładam firmę, na której zarabiam dużo pieniędzy albo zajmuje stanowisko kierownicze w dużej korporacji – w dupie mam opinię na ten temat gogusiów, którzy przychodzą do Gorączki poruchać co sobotę, by w niedziele iść z rodzinką do pierdolonego kościoła u rodziny na wsi. Jeśli chcę zostać hydraulikiem, ślusarzem, jeśli chcę pracować na platformie wiertniczej, to dopóki jakieś kwestie zdrowotne nie stoją na przeszkodzie, mogę robić co mi się tylko podoba. Jeśli chcę zażywać tabletki, mieć w macicy spiralę, nie mieć macicy lub mieć dużo dzieci – dalej nikt nie ma prawa podjąć decyzji za mnie. Gdy mężczyzna chce mnie zgwałcić, pobić, szantażować psychicznie czy stosować jakiekolwiek inne środki przymusu czy dominacji – mam prawo się, kurwa, bronić i powinny być akty prawne, które mają mi w tej pomocy... Pomóc.

Zaskakujące jest to, jak wiele jest ludzi, którzy agresywnie przeciwstawiają się pewnym zjawiskom obyczajowym lub społecznym, które ich absolutnie nie dotyczą lub nie powinny ich obchodzić – a sami nic nie robią ku temu, żeby ten świat był lepszy lub lepsi byli oni sami.

Nawiasem mówiąc, panowie, którzy uważają, że równouprawnienie jest sprzeczne z przepuszczaniem w drzwiach, podnoszeniem bagażu w pociągu, noszeniem zakupów czy ustąpieniem miejsca w autobusie – to wasza sprawa. Ja tylko chciałam was uprzejmie poinformować – nie poruchacie, długo nic nie poruchacie.

Przemoc, to nie tylko uderzenie, przemoc, to traktować kobietę jak coś gorszego.

I o tym mniej więcej jest ta konwencja.

Ps. Fragment o lądowaniu kosmitów też był mocny.

TL;DR !!!


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz