PRZYWITAJ SIĘ:

niedziela, 21 grudnia 2014

Bardzo brzydki felieton



Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna - stwierdziłam, że cytat Charlesa Bukowskiego, to idealny cytat otwierający. Nie wiem czy to przez deszcz, czy przez przeziębienie, a może przez to, że zdałam sobie sprawę z tego, iż jestem ostatnim pokoleniem, które pamięta świat bez internetu - dopadł mnie Weltschmerz.

O Bukowskim nie dowiecie się w szkole, prędzej z tumblra czy innych portali tego typu, gdy będziecie przeglądać zdjęcia śmiesznych kotów pomieszane ze zdjęciami ładnych roznegliżowanych dziewczyn. To był pijak i babiarz i pisał głównie o ruchaniu, może dlatego się nie dowiecie się o nim w szkole. Ale jak to często bywa w przypadku pijaków i babiarzy – natchniony pijak i babiarz. Wikipedia pisze, że typowy bohater jego prozy to outsider przepełniony sceptycyzmem wobec ludzi, a jednocześnie poszukujący bliskości z nimi. Nie wiem, nie czytałam Ćmy barowej, ani nie oglądałam kinowej wersji gdzie główną rolę gra Mickey Rurke. 
Boże, jak ja wielu rzeczy jeszcze nie przeczytałam i jak wielu nie obejrzałam.


słuchaj - rzekłem do niej -
może wsadzisz
mi język do tyłka?


To zły czas. Zatwierdzenie przez TK uboju rytualnego, odrzucenie pierwszego czytania ustawy o związkach partnerskich. Zamknęli Piratebay. Ludzie kupują żywe karpie i je męczą przez wiele dni. Mam zapalenie gardła albo tchawicy albo oskrzeli, cholera wie. W takich okolicznościach mogę tylko jedno - dla rozrywki oglądać programy dokumentalne o Korei Północnej.


nie - odparła.


Przychodzę do lekarza i mówię – psze pani, sprawa jest. Opisuję skrzętnie swój problem, na jednym wdechu, bo inaczej bym pewnie wypluła płuca, rozpadła się na milion kawałków, strącając jej tym samym z biura stetoskop i karty pacjentów. Wkrótce otrzymuję odpowiedź.


dobra - powiedziałem - 
jeśli ja pierwszy wsadzę 
swój język do twojego tyłka 
to ty potem wsadzisz 
swój do mojego?


- Ale ma pani piękny kołnierz przy płaszczu, doszyła sobie pani?
- Dziękuję. Nie, tak już ekhe-ekhe było, co dostanę na lekarstwo?
- Tak było? Jejku gdzie pani takie coś kupiła?
- W Carry kupiłam, czy dostanę jakiś dobry syrop albo kodeinę?
- A teraz promocje są różne fajne, świąteczne, hyhy. Dam pani antybiotyk.
- Znowu?


Świetnie, poczułam się jak hodowla kurczaków. Hodowla kurczaków ze świetnym kołnierzem. Niezależnie od moich sezonowych problemów zdrowotnych prawie zawsze dostaje antybiotyk. Wielką pigułę, której nie da się połknąć za jednym zamachem. Bombę atomową na wszystkie bakterie. A co jeśli to wirus? Nie miałam siły dyskutować. Na każdy problem złoty środek - antybiotyk. Przyjęłam receptę ze zrezygnowaniem i wyszłam na zewnątrz, wyszłam w popołudniową ciemność.


niech będzie - odparła.


Nie pierwszy raz powtarzam, że całe zło tego świata bierze się z tego, gdy ktoś uważa, że ma monopol na rację. I wtedy gdy uważa, że każdy ma żyć według tej jego zmonopolizowanej racji. I gdy nie ludzie nie słuchają siebie nawzajem. To dotyczy się wszystkiego - religii, polityki, sposobu zrobienia domowego rosołu, gustu muzycznego, wszystkiego. Gdy ktoś legitymuje rytuał, który w dodatku odznacza się wyjątkowym okrucieństwem, działa wedle zasady przedstawionej powyżej.


pochyliłem tam
głowę i rozejrzałem
się
rozwarłem tą część ciała
potem wprowadziłem
swój
język


Nigdy nie byłam krową, chociaż parę razy usłyszałam, że jestem świnką, ale potrafię sobie wyobrazić jak okropnie musi cierpieć zwierzę, które się wykrwawia. I jakieś gadanie, że to trwa szybko, że mało boli, że niektórzy uspokajają zwierzęta, że to TYLKO zwierzęta... Zwolenniku rytualnego uboju, szalony głupcze, zapal sobie zapachowe świecie o relaksującym zapachu lawendy, włącz nastrojową muzykę i w tej sielankowej atmosferze przetnij sobie gardło ostrym narzędziem - porozmawiamy wtedy o spokoju.


nie tam - rzuciła -
ahahahahaha
nie tam, to
nie to miejsce


Karpie są niesmaczne. Muliste, błotniste. Są idealnym rozwiązaniem dla osób, które lubią ryzyko - mają dużo małych ości. Są zaprzeczeniem wszystkiego, co może być dobre w rybie.


wy kobiety macie
więcej dziur
niż
ser szwajcarski


Dlatego najwspanialsze są żywe. Wolne i żywe. Ale co tam, tradycji musi stać się za dość. Trzeba odstać swoje pół godziny w kolejce w markecie o żywego karpia, który nie będzie wolny, a żywy będzie tylko przez jakiś czas - w wannach, miskach, pod prysznicem. Będzie głodował i się męczył, czasem nawet parę dni, by w końcu jakiś domowy gangster nikczemnie odciął mu łeb albo obezwładnił tłuczkiem. Super.


nie chcę żebyś
to robił


Ludzie nie potrafią sobie odmówić niczego do czego się przyzwyczaili - ani przyjemności ani nieprzyjemności. Ani rytuałów, ani sałatki na obradach sejmu.

Czekolada, widzę czekoladę.


czemu nie?


Milka z ciasteczkami Lu. Patrzy się na mnie. Nie, nie czekoladko, nie tym razem, ja wiem, że czoko jest spoko, niemniej daj mi spokój. Nie po to trenuje dwa-trzy razy w tygodniu, żebyś ty na mnie tak patrzyła. Nie po to wszczynam ruch, który spala tłuszcz, a wraz z nim wszystkie smutki. Nie po to robię te przysiady. Dwadzieścia powtórzeń.

Jestem zmęczona.
Wyspać się. Dwadzieścia powtórzeń.


no bo potem ja też
będę musiała to zrobić
i wtedy na następnej
imprezie
odpowiesz ludziom
jak to ja lizałam
twój tyłek


Jestem pracodawcą bardzo niezadowolonym ze swoich pracowników. To duża firma, mam ich pod sobą plus minus czterystu sześćdziesięciu. W sumie to znacznie więcej, to duża firma jak wspomniałam, mam od tego ludzi, którzy się nimi zajmują. No i wiecie, płacę im wszystkim dużo kasy, zapewniam duże wypłaty. Ale niestety oni nie wykonują swoich obowiązków. Jestem szefem zbyt cierpliwym, za mało kategorycznym. Powinnam ich wszystkich zwolnić.

Zwalniam Was.


a jeśli obiecam, że
nie powiem?


Nie dopuszczają od bardzo długiego czasu, nawet pierwszego czytania Ustawy o związkach partnerskich.
A ja wolę mężczyzn. Ja też jestem gejem.


urżniesz się
to
powiesz


Świąteczny czas, magiczny czas, hej ho. Chodzę po wielkim centrum handlowym, zderzam się z pięciolatkami, które zderzają się z moimi nogami, bo ich rodzice ich nie widzą, bo sami zdarzają się z obłędem w oczach na widok wyrazu "SALE". Chodzę po Saturnie, chce światełka, lampki choinkowe, tak, rozświetlijcie niedolę przyjaciele. A cóż to? Widzę płyty CD i DVD - kolędy Krzysztofa Krawczyka i stare Call of Duty. Jakie dziwne te torrenty. Było mi smutno, bo myślałam, że zamknęli mojego ulubionego PirateBaya. Nie zamkli. Nie zamknęli również.


dobra - odparłem -
obróć się to
wsadzę go w
inne
miejsce


Z Rossmana chcę fajne zestawy, który rysują twarz, chcę wszystko. Inni też chcą wszystko. Jestem słaba, ach jestem słaba. Te wyrazy miłości, bliskości. Wszystko sztuczne, wszystko wymuszone, wszystko sprzedane. Chce wszystko, co uprzednio widziałam w internecie na filmikach znanych vlogerek. Jestem ostatnim pokoleniem, które pamięta czasy bez internetu. Jestem ostatnim pokoleniem, które pamięta pierwszą premię Hereos III. A teraz oglądam internet codziennie i chce tyle nieprzydatnych rzeczy, które pokazują mi w internecie obcy ludzie, nikczemnie kreujący moje nowe potrzeby. Przecież bez tego jestem brzydka, tak bardzo niedoskonała.

Odetnijcie mi internet.


obróciła się i
wsadziłem swój język
w to
inne miejsce


Chcę mieć grzywkę jak Anna Przybylska za czasów ciemnych włosów, taką na dwa boki z przedziałkiem. Anna Przybylska była taka piękna.
Chcę mieć grzywkę jak nieboszczyk.


byliśmy w sobie zakochani


Hej kolęda, kolęda, chodźcie wszystkie Mordowane Karpie, chwyćcie za gałązki Mordowane Choinki. Stańcie w kółko z Mordowanymi Krówkami. Do szopy hej pasterze, do szopy bo tam cud. W Lidlu biją się o martwe ryby, w Auchan sprzedają miód. Czuję magie tych świat.
Moje myśli udały się na przejażdżkę czerwoną ciężarówką Coca-Coli.


byliśmy w sobie zakochani
wyłączając to
co mówiłem na
imprezach
i nie byliśmy
zakochani
we własnych odbytach


Kolejny raz śnił mi się domek na drzewie. Nieproporcjonalnie duży i bardzo ładny, zachowujący równowagę pomiędzy bardzo nowoczesnym wnętrzem, a przytulnym "babcinym" domem. Po wejściu do środka, po przeciwległej stronie korytarza, nieco na lewo znajdowała się łazienka. Całkiem na lewo - kuchnia i sypialna. Po prawej stronie duży salon. W sypialni był tylko wielki kaloryfer i koc. Okna rozciągały się na sielankowy widok. Leżę w sypiali pod kocem. Poczytałam nawet sennik w internecie, żeby było nawet dziwniej i generalnie nie wiem o co może chodzić w tym śnie.

ona chce żebym
napisał wiersz
miłosny


Jadę autobusem, jadę przez siebie. Jest tłok, są korki. Tłok i korki są w Krakowie na szczęście tylko jeden raz dziennie - od 7:00 do 19:00. Nie chcę dyskryminować nikogo ze względu na wiek czy tuszę, ale ociera się o mnie stary i gruby babsztyl. W dodatku ma jakieś 150 cm wzrostu i choć moje 161 cm nie są imponujące, ze względu na tą różnicę wzrostu, a także niewielką odległość która nas dzieli, wdycham zapach jej przetłuszczonych włosów. Lustruję dokładnie jej aparycję, która wyraźnie zdradza, że już dawno utknęła pomiędzy garnkiem ziemniaków, a odcinkami Klanu.

- X, słuchaj, jak ja nienawidzę mężczyzn - mówi do towarzyszki podróży.
- No.
- No puścił się z 15 lat młodszą, chuj jebany. Bo kurwa ładniejsza i milsza niby, kurwa.
- No.
- Przepraszam - mówię ja, bo chcę wysiąść.
- ZARAZ, kurwa!
- Aha - odpowiadam.


Kopnąć, podnieść ciężar, napiąć mięśnie, rozluźnić. Spalić tkankę. Dwadzieścia powtórzeń. Wyjadę do Szwecji, może Norwegii. Plan zostania drwalem wśród fiordow, to bój mój plan awaryjny na resztę życia. Plan awaryjny, gdy ludzie staną się do nie zniesienia.


ale ja myślę, że jeśli ludzie
nie potrafią pokochać czyichś
odbytów
i piardów
i gówien
i okropnych miejsc
tak jak kochają
te dobre
miejsca
to nie
kochają się w pełni, także
obawiam się, że ten wiersz
będzie musiał
wystarczyć
zważywszy dokąd może doprowadzić nas miłość
a gdzie my w niej jak dotąd
zaszliśmy.



W tekście został użyty wiersz Charlesa Bukowskiego "Najlepszy wiersz miłosny na jaki w tej chwili mnie stać".


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz