PRZYWITAJ SIĘ:

niedziela, 19 października 2014

Skarpetki arcybiskupa Gądeckiego



Gdy byłam mała myślałam o księżach jak o rycerzach Jedi.

Mistyczna otoczka jaka towarzyszy jednym i drugim była w pewnym sensie dla mnie tożsama. I jedni i drudzy reprezentowali siły dobra, walcząc ze złem na świecie, nosząc zamaszyste szaty. Cholera, jak bardzo bym chciała znów myśleć o nich w ten sposób.


Księża raczą od czasu do czasu opinię publiczną jakąś kontrowersyjną wypowiedzią. Najwięcej wrzawy wzbudzają wzmianki oczywiście o polityce i seksie. Dlaczego? Bo wiele osób uważa, że szczególnie do tych kwestii duchowni nie powinni się mieszać. Trudno się temu dziwić, szczególnie, gdy słyszy się rady lub wręcz nakazy od zakonników dotyczące tego na kogo powinno się głosować w nadchodzących wyborach, to, że w piątek nie powinno się iść na imprezę, a masturbacja to brak szacunku do własnego ciała. Wystarczy do tego dodać wzmiankę o tym, kto ile rzucił na tacę, z wielką chęcią wplataną w ogłoszenia parafialne w kościołach na prowincji i w tym momencie mogę z czystym sumieniem opuścić świątynię. Iść kopać kamień przy plebani.


Syndrom Włóczykija


Bardzo długo uważnie przyglądałam się obu stronom barykady. Był czas, że co tydzień chodziłam do kościoła, jeździłam na rekolekcje (i nawet miałam tam być kimś w rodzaju młodszego opiekuna!), znajomemu księdzu zdarzało się cytować moje wypociny na mszy świętej. Wszystko było pięknie, dopóki nie dosięgało mnie normalne, realne życie dorosłego człowieka. Bo gdzieś koło szesnastych urodzin, dopadła mnie, nazwijmy to, klątwa świadomości. Takie pierwsze świadome zastanowienie się nad tym w czym uczestniczę, jakie jest moje miejsce w społeczeństwie i czym jest dla mnie religia.
Później nastąpił "mrok" w mej duszy. Skrajne przeciwieństwo, wszystko na opak, wszystko odwrotnie. Post-dojrzewanie, bunt z opóźnionym zapłonem.

Jak Dante przeszłam wszystkie kręgi piekła. Nie traktujcie to jako osobistą próbę odnalezienia lub spowiedź, ale jako pogląd uważnego obserwatora rzeczywistości. Włóczykija, który siada na mostku i opowiada o swoich poglądach Małej Mi.

Dziś jestem gdzieś pośrodku. Nie byłam na ostatnich koncertach Behemotha w Krakowie, choć uważam, że ich ostatnia płyta jest jedną z najlepszych płyt jakie słyszałam. Nawet nie jestem dobrym lewakiem, bo zbyt sobie cenię własność prywatną i nienawidzę NFZ. Nie jestem ani ateistą, ani agnostykiem, ani typowym katolikiem. Być może dlatego pozwala mi to, ocenić pewne fakty w sposób możliwie bezstronny. Dlatego, gdy jakiś ksiądz mówi:

"Niektórym rodzicom podoba się uczenie chłopców, że winni po sobie sprzątać, a nie czekać, aż zrobią to za nich dziewczynki."

Rozumiem to nie inaczej jak:

"Niektórym rodzicom podoba się uczenie chłopców, że winni po sobie sprzątać, a nie czekać, aż zrobią to za nich dziewczynki."

Dziwią mnie próby usprawiedliwiania powyższej wypowiedzi abp Stanisława Gądeckiego podejmowane zarówno przez media jak i przez moich znajomych. Zabawnym wydaje się fakt, że ta wypowiedź spodobała się głównie mężczyznom. No tak, jak oni nie posprzątają skarpetek to mówi się coś w stylu "eh, ten X" albo nie mówi się nic, bierze się jego skarpetki i wrzuca się do kosza na bieliznę. Gdy dziewczyna zostawia swoje skarpetki na podłodze, to automatycznie jest skrajną fleją, bałaganiarą, kobietą półwartościową, towarem drugiej kategorii. Dlaczego tak się dzieje? Bo konserwatywne środowiska na to pozwalają. Jeśli w mieszkaniu jest bałagan, mało kto w pierwszej kolejności pomyśli, że niewiasta męczy się z brudasem pod jednym dachem, tylko raczej w pierwszej kolejności wpadanie do głowy myśl, że to kobieta źle o dom dba. To jakiś koszmar.

W moim domu rodzinnym była tendencja, że babcia wszystko robiła za wnuki, co bardzo mocno utrudniało wyrobienie sobie jakichkolwiek nawyków związanych z porządkiem. Jako nastolatka jednak, musiałam się jakichś podstaw w tym zakresie nauczyć. Ponieważ w domu było nas zawsze dużo, gdy dorastaliśmy zaczęła obowiązywać dodatkowo jeszcze jedna zasada - każdy sprząta po sobie. Zważywszy dodatkowo na fakt, że nigdy nie byłam typowo kobiecą kobietą, patrz moje zainteresowania i sposób bycia, można powiedzieć, że byłam gender zanim to było modne. Kto po kilku latach zburzył porządek, który przyjęłam, zawsze przestrzegany rytuał? No jak to kto - mężczyzna.


 Kawałek metalu


"Wspólne mieszkanie młodych to samookaleczanie."

Pada kolejna złota myśl arcybiskupa w wywiadzie, niczym aforyzm Paula Coelho. Samookaleczanie, czyli forma autoagresji dużo bardziej znajduje odzwierciedlenie w akcie tak zwanego podcinania żył, praktykowanego z namaszczeniem przez gówniarzy z problemami emocjonalnymi, niż w związku dwojga kochających się ludzi, którzy postanawiają sprawdzić czy i kto z namaszczeniem wrzuca brudne skarpetki do kosza, jak należałoby czynić.

Księdza Gądeckiego wspiera redaktor z portalu pseudokatolickiego, którego nazwy nie przytoczę, ale zaczyna sie na literkę "f".

"Życie na kocią łapę zniewala, prowadzi do ślepych zaułków, odbiera małżeństwu całą jej mistyczność i piękno, (...) może wreszcie dojdzie do globalnego przebudzenia się młodych."

Nie wiem co to są ślepe zaułki w takim wydaniu, pewnie chodziło o pochwę albo coś takiego, natomiast, doskonale wiem co to jest mistyczność i piękno. Mistyczne i piękne to te chwile spędzone z drugą osobą, które chciałoby się odtwarzać we wspomnieniach w nieskończoność, jak filmik na youtube. To te momenty, gdy wspólne spędzanie czasu budzi niewspółmierną radość życie. To wspólne gotowanie, granie w Hirołsy, nocne rozmowy, krzyczenie na siebie, żeby wrzucić skarpetki do kosza z bielizną, siedzenie przy sobie w milczeniu z poczuciem całkowitego komfortu (to o tym mówiła Uma Thurman w Pulp Fiction). Całą mistyczność i piękno odbiera zamieszkanie z obcym człowiekiem, którego przyzwyczajeń się nie zna. Bo nałożenie kawałka metalu, nawet szlachetnego, na palec, nawet w kościele, nawet z aprobatą księdza, nigdy nie zagwarantuje mistyczności i piękna.

Bo my możemy więcej


Zapytałam kiedyś kolegi, mocno związanego ze środowiskami kościelnymi, seminarzysty dodam, że jak to jest, że księża pozwalają sobie na sodomie i gomorę, za ołtarzem, za kurtyną, gdy czujne oko wiernych nie patrzy. Kolega jadł wtedy pizze i wypił stanowczo za dużo piwa, ale powiedział mi, bardzo przytomnie:

- Bo my możemy więcej. Przecież pastuch nie pozwoli robić owcom to, co on sam robi.

Myślę, że dużo księży myśli właśnie w ten sposób i wydaje im się to nader oczywiste. Ludźmi, którym wmówi się jakieś racje, część zjawisk naznaczy się pejoratywnie, a część pobłogosławi, łatwiej jest robić z mózgu wodę i w rezultacie - zarządzać nimi. To mistrzostwo manipulacji, sztuka sama w sobie.

Prawie 60 procent polskich księży utrzymuje kontakty seksualne z kobietami, Prawdopodobnie od 10 do 15 procent księży w Polsce ma dzieci - mówi "Newsweekowi" socjolog religii prof. Józef Baniak z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Eliminowanie księży z życia w małżeństwie i rodzinie powoduje u wielu z nich zaburzenia osobowości. Psychologowie dawno już ten problem wyjaśnili. Seksualność jest jak gorący kamień, którego nikt w Kościele nie chce dotykać, aby przypadkiem nikogo nie poparzył - czytam dalej w archiwalnym Newsweeku.

Jak widać pozostało jeszcze wiele do sprzątnięcia - nie tylko skarpetki.

Closing time


"Twierdzenie pewnego księdza, że dziewczyny powinny sprzątać po facetach jest totalnym absurdem. Po pierwsze, dziewczyny nie są od tego by po wszystkich sprzątać. Po drugie, każdy facet, któremu dziewczyna posprzątała jego rzeczy, doskonale wie jak to się kończy - karty graficzne pomieszane z sieciowymi, rezystory precyzyjne w jednej przegródce z pięcioprocentowymi i kilkoma cewkami (o których istnieniu nawet nie wiedzieliśmy), puszka z kalafonią w szafce z butami... koszmar... Nic potem znaleźć nie można.

W drugą stronę działa to tak samo. Jeśli, przykładowo, przez nieuwagę wysypiecie zawartość damskiej torebki, jesteście ugotowani - posortowanie tego zajęłoby ok. trzech lat (...).

Moja rada jest taka: niech każdy sprząta po sobie i swoje rzeczy. A księża niech się zajmują rozwojem duchowym swoich wiernych, a nie zarządzaniem jak wychować dzieci."


- Siewca Zamętu

Kolega kolegi wydał opinię, niech pozostanie ona podsumowaniem. 


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz