PRZYWITAJ SIĘ:

piątek, 12 września 2014

Obawa o Lolitę


Dziś na obiad w pierwotnym założeniu współprzyrządzałam tagliatelle z kurczakiem i suszonymi pomidorami w sosie śmietanowym. Oficjalnie jednak to danie zostaje przemianowane na kurczaka à la tabletka gwałtu - po konsumpcji poszłam spać na 3 godziny. To wydarzenie zainspirowało mnie do napisania o edukacji seksualnej.



Projekt ustawy o karaniu za edukację seksualną został na szczęście odrzucony. Dlaczego taki projekt powstał? Tylko dlatego, że ktoś utożsamia edukację seksualną z pornografią, pedofilią, promocją homoseksualizmu, gender, Gondor, BDSM oraz brakiem pokoju na świecie.

Projekt ustawy mówiącej o karze pozbawienie wolności do lat dwóch za tak zwane "propagowanie lub zachęcania do zachowań seksualnych, a także ułatwianie podejmowania współżycia" przez osoby nieletnie, został podpisany przez 250. tysięcy osób. Mówi się o jawnym manipulowaniu faktami - edukacja seksualna jaka ma się pojawić w Polsce miałaby bowiem poruszać kwestie higieny, zdrowa intymnego, faktów fizjologicznych, świadomości seksualnej. Z niewiadomych przyczyn jednak, sporo osób upatruje się w takim pomyśle promocji pedofilii i wszystkiego co złe oraz demoralizacji młodzieży. To nie tylko zamknięcie drogi na poznanie obiektywnych faktów przez młodych ludzi, ale także dowód na to w jakim fatalnym stanie jest świadomość seksualna dorosłych Polaków.

Nad sprawami seksualności człowieka od wieków ciąży brzemię czegoś złego. Mimo tego, że jest to element życia, który dotyczy każdego człowieka bez wyjątku - to taka sama część człowieczeństwa, jak odżywianie, wydalanie, fakt, że bije nam serce, a w żyłach płynie krew. Udawanie, że ta sfera życia kogoś nie dotyczy, to jak udawanie, że nie trzeba jeść albo pić. Mimo tego, jest mnóstwo ludzi, którzy tak nie myślą.

Nie zdają sobie sprawy, że pewne podstawowe przynajmniej informacje dziecku trzeba przekazać. Nie dlatego, by rozbudzić w nim ciekawość, ale dlatego, by rozumiał siebie i otaczający go świat. Oraz, a może przede wszystkim - by ocalić go przed złymi konsekwencjami różnych wydarzeń. Czas na przykłady z życia. Wszystkie historie są prawdziwe, jedynie parę szczegółów zostało zmienionych na potrzeby tego tekstu, by bohaterowie poniższych historii nie zostali rozpoznani przez moich znajomych.


Okres

Lekcja w szkole, podstawówka. Moją koleżankę koszmarnie rozbolał brzuch. Myślałyśmy, że zjadła coś kontrowersyjnego, sugerujemy z koleżanką wizytę w łazience. Mówi, że boli jakoś inaczej. Poszłyśmy razem do łazienki. W łazience zaczęła płakać - okazało się, że dostała pierwszy okres. Sęk w tym, że nikt jej nie powiedział nigdy o okresie. Miała 10 lat, to dosyć wcześnie jak na pierwszy okres, ale jednak to się zdarza. Pruderyjna mama oszczędziła jej tego drobnego szczegółu jakim jest wiedza o miesiączce. Byliśmy też przed lekcjami biologii o "tych sprawach". Była przerażona, była pewna, że jej coś pękło, że się wykrwawia. Na szczęścia ja i druga koleżanka, a potem wychowawczyni nieco ją uspokoiłyśmy.

Pierwszy raz

Całonocna posiadówa u znajomych. Lekko pijackie rozmowy o wszystkim i o niczym. Akurat w kraju modna była wtedy jakaś pedofilska afera. Komentujemy ją rzewnie. Pada w końcu komentarz, że dzieciom, to się powinno powiedzieć, że nikt ich "tam" nie może dotykać, a jeśli ktoś to próbuje robić, dziecko powinno uciekać i krzyczeć. Odzywa się nagle jedna z dziewczyn mówiąc, że ona by przenigdy z dzieckiem nie rozmawiała o "tych" sprawach. Przekonujemy, że przecież, by ochronić "tam" dziecka, o "tych" sprawach trzeba je poinformować. Nie bardzo wie, co powiedzieć, niemniej rozmowa toczy się dalej. Kilka shotów później, w końcu któraś pyta, zaaferowana tematem, o to, kiedy przeżyliśmy swój pierwszy raz. 12 lat - pada z ust koleżanki, która wcześniej broniła niewiedzy dzieci.
- Chciałaś tego? - zapytałyśmy
- Tak mi się wtedy wydawało - odpowiada.

Tabletka

Znajoma postanowiła łykać tabletki antykoncepcyjne swojej mamy. Przekonywania, że to bez sensu bo po pierwsze każdy musi mieć dobrane do swojego organizmu, a po drugie, że jej własnej matce zabraknie nie przynosiły rezultatu. Co więcej, znajoma brała jedną tabletkę od czasu do czasu - przed zaplanowanym seksem, bo gdzieś tam usłyszała, że to wystarczy w młodym wieku. To było w liceum. Dziś Adaś ma 6 lat.

Mama

Impreza na wsi. Dom z ogrodem, mnóstwo ludzi. W kącie siedzi jakaś nieznajoma dziewczyna - atrakcyjna blondynka, szczupła, jedynie brzuch jak piłeczka odznacza się widoczną ciążą. Kto to? Pytają wszyscy. A, kurwiszcze, daje dupy na prawo i lewo - jakiś miejscowy chłopak wydaje osąd. Była ode mnie tylko rok starsza, obydwie byłyśmy jeszcze przed dwudziestką. Pila drinka za drinkiem. W końcu ktoś powiedział do niej że w ten sposób nie poroni, tylko urodzi dziecko z poważnymi wadami układu nerwowego. Pamiętam co odpowiedziała: piję i palę tyle, że na pewno to gówno w końcu ze mnie wyjdzie.

Załatw mi je

Znajomi pracują w aptece. Opowiadali jak niezliczoną ilość razy ktoś z ich bezpośrednich znajomych pytał się czy mogą załatwić tabletki wczesnoporonne. Nie mogli - i tak nie są dostępne w Polsce, najbliżej w Niemczech, a wysyłka często trwa długo i ich sprowadzanie jest dosyć ryzykowne. Jednak nie o to chodzi w tej wzmiance. Opowiadali, że często pytali ludzi czy mogą widzieć co się stało, bo "chyba się zabezpieczaliście?". Byli zaskoczeni ilością razy ile padło "yyy... w sumie to nie, wiesz jak jest", "a wiesz, przed okresem była, to chyba niepłodne miała mieć" i pokrewne.

Winda

To było w gimnazjum, jechałam na zajęcia dodatkowe przygotowujące do olimpiady z języka polskiego. Zajęcia odbywały się w mieszkaniu mojej nauczycielki na jakimś wysokim piętrze w bloku na jednym z dużych dobrze mi znanych krakowskich osiedli. Razem ze mną na te zajęcia uczęszczała koleżanka z równoległej klasy. Na parterze wsiadł z nami do windy jakiś mężczyzna w średnim wieku. Na drugim piętrze zatrzymał windę, otworzył drzwi i jej przytrzymał, stanął przodem do nas i zaczął się onanizować No cóż. Ekshibicjonista. Konsternacja, nie wiedziałyśmy jak postąpić. Wymieniłyśmy spojrzenie, po czym wykonałyśmy zdecydowany ruch w stronę gościa jakby kopiąc w przód. Odskoczył, drzwi windy się zamknęły, a my pojechałyśmy na górę same. Miałyśmy jaja i miałyśmy szczęście. No i podobno ekshibicjoniści są niegroźni, ale to było bardzo niemiłe spotkanie.


Chcecie ochronić dzieci przed złem i występkiem? Postulujcie wyłączenie MTV, a nie brak edukacji seksualnej. Zabierzcie dzieciom głupie gazety, monitorujcie co oglądają w internecie, poznawajcie ich znajomych, tłumaczcie wszystko, nie zbywajcie, rozmawiajcie z nimi. Może za parę lat będą Wam wdzięczne, że bocian kojarzy im się tylko z odlotami na zimę do ciepłych krajów, a kapusta z obiadem.

Ps. Tagliatelle jednak niech lepiej kojarzy im się z jedzeniem, a nie z tabletkami gwałtu. 






Brak komentarzy :

Prześlij komentarz