PRZYWITAJ SIĘ:

piątek, 13 czerwca 2014

Poderwij mnie, słodziutki

Zagadka! Co to jest: aktywizuje się głównie przy zbiornikach wodnych wieczorami, upierdliwe, chce wbić w Ciebie swoje żądło, a jak się przyssie, to trzeba to zajebać, by się odczepiło? Komary? Niee... To tak zwani mistrzowie podrywu!



Z melancholią spoglądam wstecz. Każda samica (oprócz profesor Pawłowicz) ich zna - natrętne samce, którzy bez ceregieli zjawiają się i rozpoczynają przedstawienie. Częściej wzbudza śmiech, politowanie czy nawet złość - niż pożądanie.

Hej maleńka, czytałaś już najnowszy Kącik? 


1. Typowy Tekściarz


Mistrz pospolitości atakuje bezpośrednio i szybko. Poznasz go po wyszukanym:

"Masz piękne oczy / nos / włosy / sukienkę / dupę / cycki."

Najczęściej nie ma żadnych zainteresowań, ledwo skończył gimnazjum, słucha hip-hopu i jeździ Polonezem po tacie. Traktuję kobietę jak towar na straganie, jak świeżutką, czerwoną truskawkę do której z chęcią dodałby swojej śmietanki. Niby to miłe, że komuś się podobamy, ale niech takie komplementy padają na dalszym etapie znajomości. Wszyscy normalni ludzie zwracają uwagę na wygląd, ale jeśli zwracamy się do kobiety w ten sposób za pierwszym razem, brzmi to strasznie sztucznie i przedmiotowo. Po za tym piękne oczy, nos i całą resztę mają także ich mamy, siostry, kuzynki, wszystkie modelki i wiele innych ludzi z naszego otoczenia. Czy niektórych panów nie stać na odrobinę więcej kreatywności w pierwszej zagajce? Zamknij ryj, przecież masz ładne oczy, c'nie?


2. Gapiący Się Świniak


Czasem jest też Typowym Tekściarzem. Ale generalnie to ten typ, co stoi z kolegami na warcie i lustruje każdą samicę, która pojawi się w zasięgu jego wzroku. Gdy skrzyżujesz z nim spojrzenie, choćby i na nanosekundy - uśmiechnie się cwaniakowato, skręcając usta w jedną stronę, zeskanuje cię od dołu do góry i puści buziaka. Ble. Gdyby był sam, gapiłby się w ścianę i oblał rumieńcem.


3. Niemiły Koleżka


Najbardziej nie lubię właśnie tego typu. Naczytał się Faktu, szowinista, samiec alfa, debil. Rzuca:

"Gdybyś nie była kobietą, to może bym ci uwierzył."
"Brzydka sukienka. Hehe."
"Poczekaj, my tu poważnie rozmawiamy z kolegami."

Mieszka z mamą, pożycza kasę na balangi, nienawidzi Żydów i kobiet, głosuje na Korwina. Będąc jedną nogą w epoce kamienia łupanego, gdzie kobiety się targało za włosy do jaskini, Niemiły Koleżka trudno odnajduję się we współczesnym ars amandi. Nie jest szarmancki, nie jest miły, nie jest nawet kulturalny. Jemu się kobieta należy, on jest facetem więc jest mądrzejszy. Jeśli go olewasz - nakręca się i wymyśla coraz bardziej niemiłe zaczepki, żeby zwrócić twoją uwagę. Kto się czubi ten się lubi? Nie tym razem. Jego zapał ostudzi tylko "zamknij ryj frajerze, idź poderwij swoją babcię."


4. Pseudointelektualista


Samozwańczy filozof, prawnik, biznesmen, uduchowiony podróżnik, artysta. Jeden z tekstów w ramach tej kategorii urzekł mnie najbardziej:

"Tak patrzę na Ciebie i wiesz co... Spodobałoby Ci się w Warszawie."

Urodził się w pipidówie, nie umie się ubrać, raz jadł kolację we Francji i się tym jara. Zakłada własną genialność i już to go dyskwalifikuje. Ze sposobu w jaki formułuje myśli jasno można wywnioskować, że jest okrutnie przemądrzały. Własne ego ma większe od nie powiem czego. Najczęściej wątpliwy wygląd próbuje naprawić wątpliwą charyzmą. Wychodzi coś naprawdę turbo wątpliwego.


5. Wielbiciel Małych Słodkich Zwierzątek


O ile określanie siebie w parach jakimiś zwierzątkami, może (nie musi) być fajne, tak nazywanie różnymi okazami ze zwierzyńca dziewczyny, którą właśnie się poznało, to straszne lamerstwo.

"Kotku, Misiaczku (Bejbe, Słoneczko - też może być) czemu nie spojrzysz w moją stronę?"

Kotleciku Niedosmażony, nie spojrzę bo nie.


6. Złoty Strzelec


Doskonale wie, że cokolwiek by się nie powiedziało chodzi tak naprawdę o jedno:

"Chcesz się ruchać?"
"Słuchaj powiedz mi czy... Lubisz jak mężczyzna wchodzi, że tak powiem... Tylnym wejściem?"

Jest szansa, że obejrzał Piękny umysł, gdzie Russell Crowe (ten gość z autyzmem) słusznie zauważa, że tak naprawdę wszystko zmierza do jednego, więc łamie konwenans i nowo poznanej kobiecie od razu proponuje seks. Ale jest też szansa, że jest bezmózgim stworzeniem, które nie umie zapanować nad swoim testosteronem, a konwenanse to dla niego zabawa zbyt skomplikowana i czasochłonna. I do tej drugiej opcji bym się skłaniała. Dostaje po mordzie kilkanaście razy na "łowach", ale w końcu pewnie trafia na księżniczkę ze swojej bajki. Dobra robota!


7. Panowie Ze Szkoły Podrywu


Na koniec przytoczę fragment Kącika z maja 2013. Przeczytajcie i miejcie dobre podrywy w ten weekend!

Miłe Panie w przedziale wiekowym 18-65 lat, zapraszam do Carpie Diem 2, gdzie od czasu do czasu pojawia się dwóch interesujących młodzieńców. Jeden - wysoki brunet z kręconymi włosami, typ południowca, wdupca sałatki z oliwkami i trzy razy w tygodniu chodzi na fitness, a zęby wybiela regularnie w salonie Ząbmed. Drugi - krępy łysiejący amant w koszuli z Reala, w wolnej chwili czyta Homera i Pudelka. Pinky i mózg. Perfekcyjnie typowi. 

Podchodzą do mnie i do koleżanki, przedstawiają się, mówią, że są trenerami ze szkoły uwodzenia i zaczynają pseudofilozoficzną gadkę. Staram się nie parsknąć piwem gdy brunet mówi, ze zawsze wolał brunetki i ze wierzy w przeznaczenie, chwilowy szał umysłu i chemie ciał. Zastanawiam się czy naprawdę są ze szkoły uwodzenia, czy po prostu naoglądali się za dużo Johnny'ego Bravo. Pytam więc grzecznie po co pierdoli głupoty. Odpowiada mi typowo sprzedażowymi tekstami. Wielokrotnie powtarzałam sobie, ze całe życie jest sprzedażą. A sprzedaż, to gra aktorska - nie liczy się prawda, liczy się pewien sposób przekazania informacji oraz sposób jej wykorzystania. W związku z tym, gdy pada informacja, że jak się poznaje kogoś wyjątkowego, to nie zwraca się uwagi na inne osoby płci przeciwnej, rozglądam się po sali i patrzę na innych facetów. Trybik przekręcił się. Zrozumiał. Na pocieszenie wskazuje mu naprawdę dobre laski, śliczne Azjatki, po czym zmieniam salę i stolik. Godzinę później, gdy wychodzę z Carpe, dziewczyny siedzą roześmiane w dalszym ciągu w towarzystwie naszych bohaterów. Quo vadis, samice?



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz