PRZYWITAJ SIĘ:

czwartek, 27 lutego 2014

Zero szacunku dla młodszych - wpis gościnny


W roku Pańskim dwa tysiące ósmym, trafiłam na pewnego bloga, który bardzo mnie zainspirował. Pisała go zajebiście inteligentna i piękna dziewczyna z Krakowa. Cóż, swój do swego ciągnie. Dzisiaj, mimo tego, że tworzy sporo, z jakiegoś powodu nie pisze w internetach, a szkoda. Robiąc ostatnio porządki na komputerze, znalazłam jeden jej wpis, który tak bardzo mnie się spodobał, że zapisałam go w czeluściach tej maszyny. Zanim dodam mój Kącik w dniu jutrzejszym, przeczytajcie co napisała Gabi



Zero szacunku dla młodszych


Miewam czasami dni, w których budząc się, postanawiam zostać altruistką. Ustępuje wówczas innym miejsca w autobusie, mówię "do widzenia" wychodząc z windy nawet tym, którzy śmierdzą, biorę trzy głębokie wdechy i przytakuje kiedy sklepikarka po raz setny z kolei pyta czy może mi być "dłużna" grosik, wyrzucam papierki do kosza zamiast pod tabliczkę o szanowaniu zieleni i staram się nie napierdalać kamieniami w gołębie srające mi po parapecie.

Nie wiem po co to robię, ale z pewnością ma to jakieś psychologiczno-naukowe czy nawet religijne wytłumaczenie. Coś, co w przyszłości, po latach badań amerykańskich naukowców, ogłoszą na Onecie, jak informacje o tym, ze szpilki są seksowne, albo, ze wybaczanie jest zdrowe dla psychiki. Bo przecież takich rzeczy nikt nie wie, jeśli nie poprze się ich odpowiednimi wykresami, statystykami i latami spędzonymi na obliczeniach matematycznych.

Dzień dobroci dla durnej tłuszczy miałam również we wtorek.

8.30
Jadąc do pracy usiadłam na miejscu oznaczonym naklejeczką z Ludka-Murzynka trzymająca na kolanach małego Ludka-Murzynka. Kiedy do autobusu wsiadł starszy pan rasy białej z małym chłopcem, wcale nie założyłam słuchawek udając, że interesuje mnie ulica za zaparowanym oknem. Gdy białas zapytał czy ustąpię mu miejsca, co umotywował krótkim "bo tu znaczek jest", uznałam, ze to nie jego wina, ze nie umie czytać hieroglifów, podniosłam zacna dupkę i stanęłam obok. Na moim eks-krzesełku usadowił dzieciaka o odchyłach wskazujących na ADHD, a sam stanął obok mnie. Na każdym zakręcie prawie mnie przewracał chociaż dotąd myślałam, ze w miarę porządnie trzymam się na szpilkach, a na rondzie burknął gratisem, który w każdy inny dzień kosztowałoby go odpowiednie nieprzyjemności dydaktycznie wypłacone za bezdenna głupotę:

- Musi się tak pani pchać?

- Nie no skąd. Mam przecież antygrawitacyjne* buty, wiec straciłam równowagę tylko dla żartu.

- Pani jest nienormalna.



13.30

Jechałam też tramwajem. Dwójka. Jako pasażerka ponieważ nie ufam kobietom za kierownicami pojazdów komunikacji miejskiej. Stanęłam grzecznie przy drzwiach - gdzie indziej bym się nie zmieściła, bo przecież jestem gruba i nie rosnę. Kiedy trambambaj ruszył spod basztowej, przycupnęła obok mnie jedna z przedstawicielek Babć Tramwajowych.

Sapiąca, bezwzględna, z obłędem w oczach, klasyczna.

Uśmiechnęłam się do niej.

Warknęła gardłowo.

Kiedy rakieta zaczęła wypluwać pasażerów na kolejnym przystanku, babcia wciąż stala w drzwiach z tępym wyrazem twarzy i torbami do zabijania w prawej ręce. Przypominała trochę trolle z Warcrafta.

Uwielbiam patrzeć na idiotów, którzy od pierwszego sierpnia 2007 wciąż nie nauczyli się, ze aby otworzyć drzwi, należny nacisnąć zielony guzik. Jedna idiotka nawet naciskała szybę autobusu bo była tam naklejka z informacja o guzikach i rysunek jednego z nich. No żeby szybę palcem pipkać! Ludzie to debile. Musiałam wkroczyć do akcji żeby babcia nie jeździła w tym wagonie do zapewne bliskiej śmierci.

- Tu trzeba nacisnąć psze pani.

- Wiem! - krzyknęła, naciskając czerwony, kurde, 'stop'. Jestem z niej dumna. Ten wysiłek musiał zaabsorbować jakieś 16 mięśni.

Wehikuł miał już ruszyć, kiedy do tramwaju podbiegł jakiś młody mężczyzna chcący wepchnąć się do środka. Niesłychanie bystry był z niego samczyk bo od razu nacisnął odpowiedni guzik, a drzwi otworzyły się... w sumie to nie wiem jak. Pewnie za sprawa magii! Chłopak począł dryngolić się po schodkach do góry. Zapewne by mu się to udało, ale babcia nagle obudziła się z letargu reflektując, ze to jej przystanek, jednocześnie wprawiając w ruch swoje Biedronkowe Reklamówki Zagłady.

- Gdzie leziesz gówniarzu siarczysty?! Nie widzisz, ze wysiadam?! Wypuś mie! Ludzie to kurka wodna wilki! Zero szacunku dla starszych! A ty co się śmiejesz?! Bezczelna!



22.00

Wychodząc ze sklepu, wsiadłam do kolejnego tramwaju. Zsunęłam okno o jakieś pięć centymetrów bo gorąca ze mnie dziewucha.

- Zamknij to - burknęła około 35-letnia glizda.

- Nie. Nie lubię oddychać zużytym powietrzem. Pewnie większość z tu obecnych nie myje nawet zębów.

- Zamknij to smarkulo bo zimno będzie! Co ty sobie w ogóle wyobrażasz?!

- Jeśli będzie zimno to zapniesz kurteczkę, opatulisz się szaliczkiem i będzie znów ciepełko. - chyba posiliłam się na coś w rodzaju uprzejmości.

- Nie mów do mnie na 'ty'!

- Ty zaczęłaś

- Szacunku trochę! Ile ty masz lat?!

Wprost uwielbiam kiedy ludzie domagają się respektu, tupiąc jak male dziewczynki, zamiast zachowywać się tak, aby ten respekt wzbudzać.

- Nie darze ludzi szacunkiem tylko dlatego, ze urodzili się wcześniej ode mnie. Gdybyś grzecznie poprosiła o zamkniecie okna, ja również zachowałabym się uprzejmie i spełniła twoją prośbę. A tak to będziesz sikać w nocy.

- Słyszeli państwo? Bezczelna.

Tłuszcza spojrzała na mnie z dziwna obojętnością. Pewnie byli oszołomieni z nadmiaru tlenu. A może po prostu już mnie znają.


Ile razy starsi w niemiły sposób wymagali od was abyście ustąpili im miejsca w autobusie, kolejce, czy na ławce, uważając, że im się szacunek należny choćby nie wiem jak chamowato go żądali?

Ciekawe czemu im nikt nie karze dobrze traktować młodszych...

Nie wiem kto ustala zasady o tym, które grupy społeczne powinno się szanować bardziej, a które mniej, którzy ludzie są autorytetami, a którzy maja jedynie wymagające tego, stanowisko. Dla mnie szacunek jest sprawą indywidualna. Z założenia szanuje wszystkich nieznajomych. Jeśli jednak zauważę, ze ktoś nie szanuje mnie - odpłacam się odpowiednią postawa. Jeśli bezczelny będzie gej, Murzyn, prezydent albo inwalida, to również nie będę czuła się zobowiązana do bycia wobec nich uprzejmą.

Jeden dzień byłam dla ludzi nieco milsza i już im odbiło.

Idę nazbierać kamerdolców.



* Anty-bezwladnosciowe powinno być, ale głupio by to brzmiało.



autor: Gabriela N.


1 komentarz :

  1. Widziałem typa co nie na szybę ale na kierunkowskaz naciskał namiętnie w nadziei, że drzwi się otworzą :)

    OdpowiedzUsuń